Sa.
Jestem już u dziadków. Jak zwykle babcia na przywitanie musiała zacząć mi słodzić; "och jaka ty już duża i piękna" ale też; "za chuda jesteś... zmienimy to". Eh ta babcina troska... no cóż. Powędrowałam do "swojego" pokoju, chociaż nie był on do końca mój ponieważ kiedyś należał do mojej matki... na samo wspomnienie moje oczy przysłania przezroczysta słona ciecz. No cóż... jest godzina 23:22 więc pora już iść spać.
SEN:
- No to jak? Podoba Ci się jakaś bluzka?! - zaczęła się niecierpliwić Ola.
- No hm... ta z tym czymś... - pokazałam na granatową bluzkę z czerwonym sercem.
- To coś to jest serce. - powiedziała ironicznie już wkurzona dziewczyna.
- Ta.. ide przymierzyć. - puściłam jej oczko a ta tylko wypięła mi język.
W przymierzalni wcale nie przymierzałam jej tylko stanęłam przed lustrem. Patrzyłam na siebie gdy do pomieszczenia wpadła zdyszana Olka.
- Co jest?
- Niall, Niall tu jest - wysapała.
Obudziłam się gwałtownie. Czy mi się na prawdę to śniło? Może to coś znaczy? A może tylko zwykły sen...
Niall.
Siedziałem sztywny jak struna aż do pomieszczenia wpadł jak błyskawica jakiś chłopak. Zaczął rozmawiać o nie wiem czym z tą kobietą, po wyglądzie można stwierdzić, że to jego matka a on jest synem...
- Niall - zwrócił się do mnie.
- I don't speak Polish - (Nie umiem polskiego) powiedziałem zrezygnowany.
- Ok, I know English - (Ok, znam angielski) zaśmiał się.
- Ok, wiesz może gdzie jest Sa?* - zapytałem.
- Nie, nie wiem, przykro mi. - powiedział a ja zrobiłem się smutny.
- No ale jak to nie wiesz?
- Ona już tutaj nie mieszka bardzo długo. Od czasu gdy wyjechała nie miałem z nią żadnego kontaktu, przykro mi. - powiedział.
- A czy ktoś może wiedzieć? Przecież ktoś musiał z nią rozmawiać gdy wróciła. - powiedziałem ze towarzyszącymi mi już od długiego czasu łzami.
- Przykro mi, nie wiem.
- Przepraszam. - powiedziałem gdyż mój telefon zaczął wibrować.
- Halo?
- Musisz szybko wracać do domu. - usłyszałem zdenerwowany głos Greg'a.
- Ja jeszcze nie - przerwał mi.
- Nasza mama Niall jest w szpitalu! - poleciały mi te kryształowe słone łzy jedna po drugiej...
- Zarezerwowałem Ci bilet na 8:30, Niall przyjedź, to nasza mama. - dokończył i się rozłączył. Wstałem gwałtownie aż pani która mnie tutaj przyprowadziła zlękła się.
- Ja muszę iść, moja mama jest w szpitalu. Możesz mi zamówić taksówkę? No wiesz nie znam polskiego - tłumaczyłem się a ten tylko skiną głową.
2 godziny później.
Siedzę właśnie w samolocie, jestem cały roztrzęsiony podwójnie. Moja matka w szpitalu i... nie odnalazłem Sa. Totalna porażka. To była moja ostatnia nadzieja. Teraz nie mam już nic.
Sa.
Od czasu tego snu już nie śpię, planuję całe wyjście lecz o godzinie 9:00 mam rehabilitację a zegar na ścianie wskazuje godzinę 7:47. Eh trzeba to jakoś wytrzymać. Lista rzeczy na dzisiaj:
~Iść na rehabilitację.
~Spotkać się z Olą.
~Przeżyć.
Taak... Wzięłam rolety do góry i przywitały mnie piękne widoki. Dopiero teraz widać te wszystkie piękne polany na których od wczesnego rana pasą sie konie mojego dziadka. Wyszłam na balkon a tam niespodzianka. Termometr wskazywał +22 st jak na wiosnę to wielkie zdziwienie, a tym bardziej, że jest dopiero rano. Dzień zapowiada się super! No poprawka, było by super gdyby był ze mną Niall... Jeszcze tylko 6 dni. Zawsze lepsze to niż czekać na zbawienie... Podeszłam do szafy trzymając kciuki by coś w niej było... Na moje szczęście było. A mianowicie leżały tam moje ubrania które zostawiłam w zeszłe wakacje[LINK], wzięłam wszystko i skierowałam się do przestronnej czarno-czerwonej łazienki. Przywróciłam siebie do stanu używalności i powędrowałam pewnym krokiem na dół gdzie już od wczesnej godziny słyszałam krzątającą się babcię. Wchodząc do kuchni o mało co nie dostałam zawału.
- O Boże! - krzyknęłam i poleciałam uściskać mojego przyjaciela jednak on udawał, że mnie nie ma czy coś. Jak zwykle.
- Oh, nie zgrywaj się - dałam mu kuksa w ramie.
- Słyszy pani coś? - zwrócił się do mojej babci która przyglądała się całemu zdarzeniu z rozbawieniem, kobieta pokiwała przecząco głową. - Ja też nie...
- Ej! - krzyknęłam.
- Ooo, a któż to? - zaśmiał się.
- Sa, miło mi - wyciągnęłam w jego stronę rękę a ten to odwzajemnił.
- Miło mi. Ale ty wrosłaś! - przytulił mnie a ja stanęłam jak słup soli.
- Słyszała babcia coś? - zapytałam z taką samą irytacją w głosie jak mój poprzednik.
- Oj, dzieci, dzieci, dzieci - machnęła staruszka.
- Chodź do koni! - krzyknęłam i zamierzałam go pociągnąć za rękę lecz ten przyciągną mnie do siebie na bardzo, bardzo niebezpieczną odległość od siebie, nasze nosy stykały się. Wreszcie wymruczał mi coś na ucho tym swym diabelsko seksownym głosem.
- Rehabilitacja - skończył a ja zaczęłam się śmiać w niebo głosy.
- Pójdziesz ze mną? Tylko, że ja później idę do centrum z moją koleżanką... - ten skiną głową na znak, że pójdzie z nami. Pożegnaliśmy się z babcią i wyszliśmy kierując się na pociąg do centrum Wawy.
-----------------
Czeeeść ;c
Przepraszam, że nie dodawałam ale nauka... 6 kl, testy, sprawdziany, kartkówki i cholera wie co jeszcze.... ehehehehehe PRZEPRASZAM.
Nie wiem czy napiszę kolejny jeszcze dziś więc nic nie obiecuję : )
*tam gdzie pisałam po polsku, oni mówią po angielsku xD
CZYTASZ? KOMENTUJ! :3
12 marca 2013
2 marca 2013
Dwadzieścia siedem.
Niall.
Jestem już w Polsce. Wiecie co jest najgorsze? Że nie umiem Polskiego. To dla mnie jak chiński tradycyjny, no wiecie ten ze znaczkami itp. Wychodzę właśnie z budynku i czekam na jakąś przejeżdżającą taksówkę. Tak, tutaj nie jest jak w Irlandii czy w Londynie, tutaj trzeba podejść do taksówki. Akurat żadnej nie było. Postanowiłem poczekać. Wreszcie jakiś szaro-niebieski pojazd nadjeżdżał, szybko otworzyłem drzwi i wsiadłem jak bym to zrobił na lotnisku w WB. Podałem karteczkę kierowcy i już jechaliśmy we wskazane miejsce. Okazało sie, że ten 29-latek zna angielski, ma na imię Marek.
- Po co przyleciałeś do polski? - zapytał się mnie z wyraźną ciekawością.
- Muszę kogoś odnaleźć - odpowiedziałem.
- Dziewczyna? - poruszył znacząco brwiami.
- Tak - odpowiedziałem.
- A co, strzeliła focha i uciekła co? Hah, znam to skądś, a tak w ogóle Niall to czy ty czasem nie jesteś z tego sławnego boysbandu?
- Nie tyle co "strzeliła focha" - za gestykulowałem w powietrzu kocie łapki - co zostaliśmy rozdzieleni. Tak, jestem z tego już byłego boysbandu, a skąd ty o tym wiesz? Przecież nasze fanki mają tak mniej więcej do 19 lat. - zdziwiłem się.
- Mam młodszą siostrę, nawet nie wiesz jak przeżyła całą waszą historię. Płakała gdy Twoja dziewczyna została porwana, przeżywała to wszystko razem z wami, chociaż nie wiedzieliście nawet o jej istnieniu. Nie wiesz jak przeżyła gdy wasz zespół się rozpadł. Przestała jeść, spać, cały czas płakała. Jej pokój wygląda tak:
- Tak, a ty masz chłopaka? - zapytała.
- Mam - posmutniałam a z oka poleciała mi pojedyncza łza.
- Ej, co jest? - zdziwiła się.
- Bo widzisz nas rozdzielono. - powiedziałam.
- Masz jego zdjęcie? - zapytała z uroczym uśmiechem na twarzy.
- Ja nie mam, wiesz nowy telefon ale poszukam w internecie. - powiedziałam.
- Czekaj... CO?! - krzyknęła.
- No Niall, Niall Horan. Mój chłopak. - powiedziałam i zaczęłam się uśmiechać do ekranu.
- To jest nie możliwe, Niall Horan to gwiazda przecież. Jak to jest możliwe, że jesteś jego "dziewczyną"? - zapytała.
- Bo widzisz, wygrałam konkurs na ich teksciarę, potem sprawa sie nieco skomplikowała - skrzywiłam sie na samą myśl o porwaniu - i nas rozdzielono. Uwierz, nie kłamię.
- Eh, wieżę, wieżę. - powiedziała - Masz może Facebooka albo Twittera?
- Miałam, usuwają się jak tylko go założę.
- I nie wiesz jak to zrobić by się nie usuwało? - podniosła jedną brew do góry w taki śmieszny sposób.
- No gdybym wiedziała już dawno bym to zrobiła.
- No tak... ja umiem pokaż.
- Zarejestrować się?
- No tak - zaśmiała się.
Po 20 min siłowania się z FB i TT.
- Proszę - oddała mi mój telefon.
- O dziękuję Ci bardzo - uśmiechnęłam się.
- Spoko, dasz mi swój numer telefonu?
- Ok - podałam jej o co prosiła.
Rozmawiałyśmy o wszystkim i o niczym. Wymieniłyśmy się nie tylko numerem telefonu ale również zaprosiłam ją na FB i zaobserwowałam na TT. Ola jest bardzo fajną dziewczyną. Uwielbia słuchać rapu, jej chłopak ma własny zespół, na prawdę świetnie się z nią rozmawia. Umówiłyśmy się na jutro na zakupy w galerii na godzinę 12. Myślę, że będzie fajnie.
Niall.
Jestem wreszcie pod jej domem. Pożegnałem się i podziękowałem Markowi za przywiezienie. Wreszcie jest, wreszcie spotkam się z Sa. Nacisnąłem dzwonek, nic. Zapukałem, nadal nic! Odwróciłem się i odszedłem kawałek od drzwi, zacząłem ją wołać. Nikogo w tym przeklętym domu nie ma!
Nagle poczułem na sobie kogoś wzrok. Odwróciłem się a tam stała jakaś pani, mówiła coś do mnie lecz nic a nic nie rozumiałem.
- Kim jesteś? - zapytała się mnie a kto wie co to znaczy.
- I don't understand - powiedziałem zrezygnowany.
- Eh, zadzwonię po syna - znów coś powiedziała. - Chodź - złapała mnie za rękę i gdzieś prowadziła. Bałem się jej. Może to śmieszne ale bałem się jej! Gdy wreszcie doszliśmy do (jak podejrzewałem) jej domu, uśmiechnęła się do mnie i otworzyła drzwi gestem ręki zaprosiła do środka. Ściągnąłem buty oraz resztę i skierowałem się za kobietą do przestronnego pokoju o kremowych ścianach.
---------------------------
Jest ;)
Tak dzisiaj przeglądałam rozdziały i stwierdziłam, że strasznie krótkie ostatnio dodaję ;C
Odpowiecie na pytania?
1) Jak się podoba nowy wystrój bloga?
2) Czy mam coś zmienić?
3) Dodawać krótsze częściej 1-2 dni czy dłuższe co ok 2-3 dni?
4) Co wam się podoba w tym opowiadaniu?
+ Jeśli zauważyliście możecie zaznaczać czy wam się spodobał rozdział czy nie! Pod rozdziałem jest "reakcja" wystarczy zaznaczyć w wybranej budce i już :) Możecie zadawać mi pytania na ask'u oraz polecać swoje blogi w zakładce "SPAM.". W szybki sposób możecie również przenieść się z jednego mojego bloga na drugi.
DO NASTĘPNEGO XX
CZYTASZ? KOMENTUJ! :3
Jestem już w Polsce. Wiecie co jest najgorsze? Że nie umiem Polskiego. To dla mnie jak chiński tradycyjny, no wiecie ten ze znaczkami itp. Wychodzę właśnie z budynku i czekam na jakąś przejeżdżającą taksówkę. Tak, tutaj nie jest jak w Irlandii czy w Londynie, tutaj trzeba podejść do taksówki. Akurat żadnej nie było. Postanowiłem poczekać. Wreszcie jakiś szaro-niebieski pojazd nadjeżdżał, szybko otworzyłem drzwi i wsiadłem jak bym to zrobił na lotnisku w WB. Podałem karteczkę kierowcy i już jechaliśmy we wskazane miejsce. Okazało sie, że ten 29-latek zna angielski, ma na imię Marek.
- Po co przyleciałeś do polski? - zapytał się mnie z wyraźną ciekawością.
- Muszę kogoś odnaleźć - odpowiedziałem.
- Dziewczyna? - poruszył znacząco brwiami.
- Tak - odpowiedziałem.
- A co, strzeliła focha i uciekła co? Hah, znam to skądś, a tak w ogóle Niall to czy ty czasem nie jesteś z tego sławnego boysbandu?
- Nie tyle co "strzeliła focha" - za gestykulowałem w powietrzu kocie łapki - co zostaliśmy rozdzieleni. Tak, jestem z tego już byłego boysbandu, a skąd ty o tym wiesz? Przecież nasze fanki mają tak mniej więcej do 19 lat. - zdziwiłem się.
- Mam młodszą siostrę, nawet nie wiesz jak przeżyła całą waszą historię. Płakała gdy Twoja dziewczyna została porwana, przeżywała to wszystko razem z wami, chociaż nie wiedzieliście nawet o jej istnieniu. Nie wiesz jak przeżyła gdy wasz zespół się rozpadł. Przestała jeść, spać, cały czas płakała. Jej pokój wygląda tak:
-To ona tutaj jakieś 2 miesiące temu. Teraz inaczej wygląda. Tutaj jest szczęśliwa. Wiesz, ona nawet pojechała do Londynu na koncert. - powiedział Marek.
- Jak ona się nazywa? - zapytałem łamiącym się głosem.
- Agata.
- Daleko mieszkasz?
- Tutaj się skręca i już jesteśmy a co?
- Jest w domu tak? - zapytałem.
- No jest.
- Podjedź, nie może tak być. - powiedziałem a już resztę drogi przemilczeliśmy.
Dojechaliśmy do niedużego pomarańczowego domu. Mój nowo poznany kolega zaprowadził mnie do jej pokoju.
- Agata?
- Wyjdź stąd! - powiedziała po Polsku ale ja nie zrozumiałem.
- I don't understand - szepnąłem a przede mną stała niezbyt wysoka dziewczyna z podpuchniętymi oczami.
- Niall? - załkała, przytuliłem ją najmocniej i powiedziałem, że nie ma się co zamartwiać, że wszystko będzie dobrze. Przeprosiłem ją ponieważ czas mnie gonił, znów jechaliśmy do mojego miejsca docelowego. Prosto do Sa.
- Za ile będziemy? - zapytałem.
- Za około 40 minut, a co śpieszysz się? - zapytał.
- Tak, i to bardzo.
- Ech, pojedziemy autostradą w tedy.
- Dziękuję.
Patrzyłem się w już ciemne niebo ozdobione gwiazdami. Księżyc schował się właśnie za chmurami. Już prawie jestem przy Tobie.
Sa.
Jadę i jadę i dojechać nie mogę. To jest po prostu straszne. Pociesza mnie jedynie fakt, że już niedługo zobaczę się z Niallem. To będzie najwspanialszy prezent urodzinowy. Tak za równo tydzień 19 stycznia mam urodziny, wielka 19. Taak, były święta lecz nie mieliśmy kiedy ich obchodzić. Wpatrzona w niebo zapomniałam o Bożym świecie. Tak pięknie to wyglądało... Ten stan przerwała mi jakaś dziewczyna z długimi włosami i różowym ombre, była ubrana w legginsy z motywem czarno-białych pasków, czarno-białe air max'y i długi czarny płaszcz.
- Wolne? - wskazała miejsce na przeciwko mnie.
- Pewnie - uśmiechnęłam się.
- Jestem Ola - podała mi rękę.
- A ja Sara, ale nie którzy mówią na mnie Sa, San i tak dalej - zaśmiałam się.
- Oo, mam taki sam telefon. - powiedziała wyciągając swój z kieszeni i wymachując nim przed moim nosem.
- Haha, co za zbieg okoliczności - powiedziała.
- No to fakt, gdzie jedziesz? - zapytałam z ciekawością.
- Do Wawy, mój chłopak tam mieszka chcę mu zrobić niespodziankę. Pokazać Ci go? - zapytała.
- Pewnie - zaśmiałam się.
- Jaki słodki - powiedziałam.- Tak, a ty masz chłopaka? - zapytała.
- Mam - posmutniałam a z oka poleciała mi pojedyncza łza.
- Ej, co jest? - zdziwiła się.
- Bo widzisz nas rozdzielono. - powiedziałam.
- Masz jego zdjęcie? - zapytała z uroczym uśmiechem na twarzy.
- Ja nie mam, wiesz nowy telefon ale poszukam w internecie. - powiedziałam.
- Czekaj... CO?! - krzyknęła.
- No Niall, Niall Horan. Mój chłopak. - powiedziałam i zaczęłam się uśmiechać do ekranu.
- To jest nie możliwe, Niall Horan to gwiazda przecież. Jak to jest możliwe, że jesteś jego "dziewczyną"? - zapytała.
- Bo widzisz, wygrałam konkurs na ich teksciarę, potem sprawa sie nieco skomplikowała - skrzywiłam sie na samą myśl o porwaniu - i nas rozdzielono. Uwierz, nie kłamię.
- Eh, wieżę, wieżę. - powiedziała - Masz może Facebooka albo Twittera?
- Miałam, usuwają się jak tylko go założę.
- I nie wiesz jak to zrobić by się nie usuwało? - podniosła jedną brew do góry w taki śmieszny sposób.
- No gdybym wiedziała już dawno bym to zrobiła.
- No tak... ja umiem pokaż.
- Zarejestrować się?
- No tak - zaśmiała się.
Po 20 min siłowania się z FB i TT.
- Proszę - oddała mi mój telefon.
- O dziękuję Ci bardzo - uśmiechnęłam się.
- Spoko, dasz mi swój numer telefonu?
- Ok - podałam jej o co prosiła.
Rozmawiałyśmy o wszystkim i o niczym. Wymieniłyśmy się nie tylko numerem telefonu ale również zaprosiłam ją na FB i zaobserwowałam na TT. Ola jest bardzo fajną dziewczyną. Uwielbia słuchać rapu, jej chłopak ma własny zespół, na prawdę świetnie się z nią rozmawia. Umówiłyśmy się na jutro na zakupy w galerii na godzinę 12. Myślę, że będzie fajnie.
Niall.
Jestem wreszcie pod jej domem. Pożegnałem się i podziękowałem Markowi za przywiezienie. Wreszcie jest, wreszcie spotkam się z Sa. Nacisnąłem dzwonek, nic. Zapukałem, nadal nic! Odwróciłem się i odszedłem kawałek od drzwi, zacząłem ją wołać. Nikogo w tym przeklętym domu nie ma!
Nagle poczułem na sobie kogoś wzrok. Odwróciłem się a tam stała jakaś pani, mówiła coś do mnie lecz nic a nic nie rozumiałem.
- Kim jesteś? - zapytała się mnie a kto wie co to znaczy.
- I don't understand - powiedziałem zrezygnowany.
- Eh, zadzwonię po syna - znów coś powiedziała. - Chodź - złapała mnie za rękę i gdzieś prowadziła. Bałem się jej. Może to śmieszne ale bałem się jej! Gdy wreszcie doszliśmy do (jak podejrzewałem) jej domu, uśmiechnęła się do mnie i otworzyła drzwi gestem ręki zaprosiła do środka. Ściągnąłem buty oraz resztę i skierowałem się za kobietą do przestronnego pokoju o kremowych ścianach.
---------------------------
Jest ;)
Tak dzisiaj przeglądałam rozdziały i stwierdziłam, że strasznie krótkie ostatnio dodaję ;C
Odpowiecie na pytania?
1) Jak się podoba nowy wystrój bloga?
2) Czy mam coś zmienić?
3) Dodawać krótsze częściej 1-2 dni czy dłuższe co ok 2-3 dni?
4) Co wam się podoba w tym opowiadaniu?
+ Jeśli zauważyliście możecie zaznaczać czy wam się spodobał rozdział czy nie! Pod rozdziałem jest "reakcja" wystarczy zaznaczyć w wybranej budce i już :) Możecie zadawać mi pytania na ask'u oraz polecać swoje blogi w zakładce "SPAM.". W szybki sposób możecie również przenieść się z jednego mojego bloga na drugi.
DO NASTĘPNEGO XX
CZYTASZ? KOMENTUJ! :3
Subskrybuj:
Posty (Atom)


