9 stycznia 2013
Drugi cz. 3
10:00 20 listopad 2012 rok
Gdy się obudziłam zegar na mojej ścianie wskazywał godzinę 10:00. Cóż weekend się już zaczął - sobota - w ten dzień nigdy nic mi sie nie chce a moja "najdroższa" siostra, już od rana słuchała 1D. Przyzwyczajam się, a no właśnie miałam dzisiaj zadzwonić do tego ich menadżera ! Później zadzwonię teraz pójdę do łazienki i się trochę odświeżę. Tak, wzięłam z pokoju ubrania i poszłam. Wzięłam szybki prysznic, i zabrałam się do rozczesywania moich niesfornych i w dodatku niestety nie zbyt długich włosów- mam za łopatki- postanowiłam na moje naturalne, kręcone włosy. Gdy wychodziłam z pomieszczenia przed drzwiami stała Eli ( moja siostra ) nie zdążyłam nic powiedzieć a już trzasnęła drzwiami, nie wiem o co jej w tym momencie chodziło. Poszłam do kuchni zjeść coś, nie obyło by sie bez tego, gdy stanęłam w progu usłyszałam przyciszony głos moich rodziców rozmawiali o jakiejś niespodziance dla mnie, nie powiem byłam ciekawa. :
- A na ile ona tam jedzie? - zapytał mój ojciec, jest czyli się zgodził!
- Nie jest dokładnie ustalone jeśli przegra, w co wątpię, to na pół roku jeśli wygra - to aż zerwą z nią kontrakt lub ten cały boysband się rozpadnie. - powiedziała moja rodzicielka - ale proszę Cię przecież wiesz jakie to jest dla niej ważne! Pozwólmy jej... - rzekła.
- Pół roku będzie trwał sam konkurs? - zdziwił się mój tato.
- Tak, ale zobaczysz wszystko będzie dobrze, pozwól jej- przekonywała go moja matka.
Reszty nie chciało mi sie już słuchać, weszłam tak jak stałam do kuchni i przestali rozmawiać. Jak gdyby nigdy nic skierowałam się do lodówki i wyciągnęłam ser i ketchup. Zamierzałam zrobić sobie sandwiche, to tylko dobrze mi wychodziło. Gdy wreszcie włożyłam do rozgrzanego wcześniej opiekacza. Wreszcie przemówił tata:
- Sarah, podejdź no tutaj... - powiedział z uśmiechem na twarzy.
- Tak? - spytałam stojąc już przy stole.
- Rozmawiałem z Twoją matką, moją żoną, o tym całym konkursie - powiedział w zamyśleniu.
- I...? - zadałam pytanie a on uśmiechną się jeszcze szerzej.
- Masz dzwonić po 2 razy codziennie, unikać ciemnych zaułków i podejrzanych ludzi jasne?! - zapytał sie wpatrując w mój wyraz twarzy.
- O Boże ! Tak oczywiście! Boże jak ja was kocham! - krzyknęłam i pobiegłam do siebie włączyć laptopa. Nie zdążyłam dojść do mojego pokoju ponieważ Eli mi stanęła drodze z naburmuszoną miną. :
- Eli przesuń się musze zrobić coś bardzo ważnego! - krzyknęłam i odepchnęłam ją.
- Sarah! Myślałam, że mnie zabierzesz ze sobą! Tylko dlatego pokazałam, ci ten konkurs! - pisnęła ze łzami w oczach.
- Że co!? Nigdy bym się na to nie zgodziła nawet jeśli byś mnie błagała na kolanach! - odpowiedziałam jej - posłuchaj mnie nie płacz ale nie mogła bym Cie wziąć dlatego, że na pewno będziemy dużo podróżować a ja nie lecę tam zwiedzać tylko pisać teksty i zamierzam to wygrać rozumiesz? - powiedziałam do niej spokojnie i ją przytuliłam.
- Ale ja chcę z tobą chcę poznać całe One Direction! - rozryczała się a ja już nie miałam na nią siły ale jedno wiedziałam, że nie poleci ze mną! O nie nigdy ! No cóż, jestem jej wdzięczna za to, że pokazała mi ten konkurs i nakłoniła do wzięcia w nim udziału ale, ja nie jestem żadną niańką ! Ciągle by tylko piszczała, że jest z 1D i by mi tylko tam przeszkadzała!
- Eli, posłuchaj mnie nie polecisz ze mną i koniec kropka! - powiedziałam i poczułam ostry zapach spalenizny - o cholera zapomniałam o tostach! - Szybko zbiegłam schodami do kuchni i wyłączyłam opiekacz, jak się okazało moje grzanki są całe czarne a w kuchni jak i w jadalni pełno dymu z resztą tak jak i w salonie. Szybko otworzyłam okna mama już zdążyła zejść i na mnie nawrzeszczeć, ale sie popisałam, wygadywała mi jak ja sobie tam poradzę przecież jestem tak nieodpowiedzialna, że zostawiłam toster włączony i w ogóle.
Kiedy opanowałam już sytuację z tym czymś nazywanym zwykle " sandwichem " no cóż w moim wydaniu bym to nazwała " spalony sandwich niezdarnej Sa " ( Sa- tak nazywają mnie koledzy i koleżanki ) i przeproszeniu mamy, poszłam wreszcie do pokoju - tym razem bez żadnych przeszkód - zadzwoniłam do menadżera chłopców. Jeden impuls, drugi, trzeci, czwarty, odebrał. :
- Dzień dobry z tej strony Sarah Pottorff - przedstawiłam się.
- Dzień dobry mam wielką nadzieję, że już przemyślałaś Sarah którą opcje wybierasz- odezwał się głos po drugiej stronie słychać było jakby miał przeszło 40 lat ale nie o tym teraz mowa. Gdy przestałam tak rozmyślać skapnęłam się, że ten facet dalej coś mówi - chłopcy już nie mogą się doczekać jaką pani wybrała ostateczną decyzję.- dokończył.
- Jadę - powiedziałam nie wahając się - tylko jak się tam dostane? - spytałam.
- Nie martw się załatwię Ci bilet do Londynu i kogoś kto Cię przywiezie z lotniska do domu chłopców - odpowiedział.
- Dziękuję, do zobaczenia - odpowiedziałam i się rozłączyłam.
Zaczęłam się pakować i rozmyślać jak to będzie może mnie zaakceptują może nie... wiem jedno, że jestem tak strasznie szczęśliwa, że nie możecie sobie tego wyobrazić! Już jedną walizkę zapełniłam ubraniami teraz w drugą włożę to co mi zostało :
- kosmetyki
- niektóre zdjęcia
- pluszowego misia ( którego mam urodzenia )
Po spakowaniu się poszłam do łazienki wzięłam szybki prysznic i poszłam spać już nie mogłam się doczekać jutra!
SEN: Wchodzę właśnie do samolotu stewardessa poinformowała wszystkich pasażerów, że dolecimy za dwie godziny, postanowiłam się zdrzemnąć. Wylądowaliśmy, jestem już w Londynie i najprościej w świecie nikt po mnie nie przyjechał ! Stoję tutaj sama jak palec na tym lotnisku w okół mnie żegnający się lub witający ludzie. Niektórzy tylko tędy przechodzą ale nikt po mnie nie przychodzi. Martwię się, nie znam tutaj nikogo - nie mam nikogo - dzwonię już chyba 100 raz do menadżera 1D i nikt nie odbiera. Wchodzę na TT, nie ma takiego konta! Coś dziwnego, coś bardzo dziwnego... Boję się, przecież nie mam tutaj żadnych pieniędzy, żadnego dachu nad głową. Poczekam jeszcze chwilkę, może zaraz ktoś przyjdzie i powie, że to były tylko jakieś żarty. Nikt nie przychodzi, mama, tata, siostra czy menadżer nie odbierają! Zaczynam płakać, nikt nie patrzy tylko idzie dalej przed siebie.
Obudziłam się, na szczęście to tylko sen- oby.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Cześć, jak obiecałam będę dodawać codziennie rozdziały! Zwykle będą się one pojawiały tak między 16 - 20. W pon i wt na 100% pomiędzy 19 - 21 ponieważ jestem w szkole do 18 potem przychodze, jem, odrabiam lekcje, myje się i dopiero wtedy wchodzę na neta ! A i pamiętajcie - CZYTASZ = KOMENTUJESZ oki? Nie muszą być nie wiem jak długie te komentarze ja chcę poprostu wiedzieć, że to wgl czytacie :)) A jak wam sie podoba mój pomysł na ten cały "SEN"? Bo mam zamiar go pisać zawsze gdy ktoś na końcu zasypia. Podoba się wam? / Olaa :*
8 stycznia 2013
Drugi cz. 2
11:56 19 listopad 2012 rok.
"[...]Z tego stanu wyrwała mnie mama pukająca cicho do drzwi..." :
- Sarah... ja nie chciałam krzyczeć przepraszam lecz...- zawahała się - nie chcę Cię tam puścić samej no! Jeszcze kto tam cie porwie i zgwałci... nie ! - powiedziała moja rodzicielka.
- Ale mamo ja już mam 18 lat, proszę będę dzwonić codziennie- wydusiłam z siebie po dłuższej chwili ocierając słoną ciecz z moich polików - mamo proszę... mogę sama decydować o własnym życiu ale, nie chcę wyjeżdżać będąc pokłócona z Tobą - powiedziałam i przytuliłam sie do niej - mamo proszę, proszę - nie miałam już właśnie w tej chwili siły jej błagać moje oczy były już całe opuchnięte od płaczu w końcu mama przemówiła:
- Kochanie... wiedz, że cię bardzo kocham dlatego... zgadzam się ale musisz jeszcze porozmawiać z Twoim ojcem! - uśmiechnęła się do mnie.
- Naprawdę? A jeśli się nie zgodzi to wtedy co? - zapytałam ocierając łzy.
- No cóż wtedy będziemy myśleć jak to wykombinować... - wstała i skierowała sie do drzwi.
- Dziękuję - powiedziałam.
Zaczęłam myśleć co zrobić, żeby tata się zgodzić to było dla mnie naprawdę ważne! Mój tata nie był łatwym orzechem do zgryzienia, mogłam się do niego o wszystko skierować wyżalić ale tylko wtedy kiedy miał dobry humor inaczej... Klops nie dopuszczał do siebie nikogo i krzyczał, najczęściej kiedy tak miał to zajmował się naprawianiem czegoś, ostatnio naprawiał kosiarkę bo przez "przypadek" się zepsuła ( no cóż nie moja wina, że jak kosiłam trawnik to leżała w tym właśnie miejscu mała plastikowa piłeczka Cookie'go (mojego psa). I jak tam wleciała to coś się zapchało i nie działała.
Jeszcze tata nie wrócił z pracy a dzisiaj nie mam zamiaru sie go o to pytać no cóż zwykle po pracy jest zmęczony. Dlatego postanowiłam, że zrobię na nim dobre wrażenie posprzątam DOKŁADNIE w całym domu z naciskiem na mój pokój, taak tutaj to nawet można by było znaleźć moje ubrania z czasów mojego dzieciństwa tak może gdy miałam 6 lat? Ale to tylko mały szczegół. Dokładnie o godzinie 17:15 zaczęłam sprzątać. Cóż najpierw zaczęłam od kuchni nie obyło się bez zaglądnięcia do lodówki... ale już wracając do sprzątania:
najpierw kuchenka, nie było aż tak źle wystarczyło tylko przetrzeć płytę indukcyjną i kafelki nad nią, blaty też nie było najgorzej wytrzeć i postawić ozdoby. Nie wiem jak jest u innych ale u nas w domu zawsze ale to ZAWSZE myjemy podłogę na końcu całej roboty. Teraz łazienka na dole : umyć ubikację, kabinę, zlew i blat koło niego, wanna i lustra. To wszystko zajęło mi dobre 30min ale widać efekty. W salonie nie było dużo do sprzątania wystarczyło tylko odkurzyć i zetrzeć kurze, teraz schody to wymagało innej artylerii poszłam szybko do łazienki po małą zmiotkę i szufelkę, zmieść, wyrzucić, i wszystko na ten temat. Pokój rodziców zostawię sobie na sam koniec ponieważ mama śpi a nie chcę jej obudzić, w końcu to ma być niespodzianka! Teraz druga łazienka, powtórzyłam te same czynności lecz tutaj mamy znacznie więcej tych wszystkich kosmetyków, szczoteczek do zębów i innych dupereli. A tak w ogóle to wiecie jak jest ciężko umyć ślady po maskarze?! No ale w końcu jakoś umyłam, (brawo ja) tutaj wyczyszczenie wszystkiego zajęło mi dobre 45min. Pokój gościnny, tutaj wystarczyło tylko odkurzyć, bo nie mieliśmy w przeciągu 3 tyg gości. No i moja zmora- mój pokój - nie będę już wymieniać tych wszystkich czynności wykonanych przeze mnie ale mogę być z siebie dumna! Wszystkie za małe ubrania włożyłam o pudeł i podpisałam " Za małe, do piwnicy lub rób co chcesz" ile ja miałam tam talerzyków no cóż jeszcze raz kuchnię trzeba będzie myć (załamka). Po tym wszystkim mogę stwierdzić, że zajęło mi to aż 3 godziny! Mama już sie obudziła dobrą godzinę temu ale powiedziałam jej, że nie ma wychodzić z pokoju do puki jej nie powiem, że może już wyjść, o dziwo się mnie posłuchała (sukces nr 2 zaraz po tym, że zdołałam posprzątać u siebie w pokoju). Kiedy już włożyłam wszystkie naczynia do zmywarki, poszłam poszukać opaski na oczy (zaraz wyjaśnię po co mi ona potrzebna) kiedy szukałam jej zadzwonił telefon okazało się, że to dzwonił menażer chłopców z 1D a, że mówię biegle po angielsku, zdołałam odpowiadać na zadane mi pytania m.in.: " Czy przyjedzie panienka tutaj czy jak chłopcy już poinformowali, że można zmienić plany, jak pani wybiera, przypominam, że ma pani czas do 23 listopada inaczej zostanie pani zdyskwalifikowana! Jaką opcje pani wybiera?" nie wiedziałam jak mam odpowiedzieć, bo przecież nie pytałam się jeszcze taty... Odpowiedziałam więc tak: " Na dzień dzisiejszy nie wiem jeszcze, lecz jutro zadzwonię i powiem ostateczną decyzję." powiedział, że się zgadza. Kiedy już zakończyliśmy rozmowę zabrałam się do kontynuowania mojej niedokończonej czynności. Znalazłam, szybko poszłam do pokoju w którym leżała moja mama oglądająca jakiś film. Odezwałam się:
- Mamo czy mogła byś to zawiązać sobie na oczy? - zapytałam podchodząc do niej z opaską w ręku.
- No dobrze ale po co? - spytała zdziwiona.
- Niespodzianka - uśmiechnęłam się od ucha do ucha i podeszłam do mojej rodzicielki.
Kiedy zawiązywałam jej bandamkę na oczy mama siedziała. Z dobrze zasłoniętymi oczami zeszłam z moją mamusią do kuchni i kazałam jej tutaj siedzieć dopóki nie zawołam jej. Skinęła głową a ja popędziłam do jej pokoju nie trzeba było zbyt wiele robić ponieważ zawsze panował tu porządek, pościelić łóżko, zetrzeć kurze i już. Zeszłam i zdjęłam jej opaskę, otworzyła oczy i powiedziała :
- Sarah! Ale tutaj jest czysto ! - uśmiechnęła się. Lecz dopiero wtedy zauważyłam, że zapomniałam zmyć podłogi...
- O Boże! Zapomniałam zmyć podłogi! - powiedziałam.
- Nic sie nie stało przecież ja dzisiaj ją zmywałam - załamka, całkiem zapomniałam o tym! - a teraz idź się umyć i spać bo mamy z tatą dla Ciebie niespodziankę.
- Dobrze - wyrzuciłam z siebie tylko tyle bo już szłam w kierunku mojego pokoju.
Zabrałam z niego piżamę ( http://www.polyvore.com/cgi/set?id=68340925&.locale=pl ) i skierowałam się do łazienki w naszej nie zbyt dużej wannie nie siedziałam za długo ponieważ robiłam się coraz bardziej senna. Gdy pożądanie sie opłukałam z piany, stanęłam przed lustrem przestraszyłam się włosy mokre i przylepiające się co mojej twarzy, ubrałam się i czym prędzej pognałam do swojego magicznego zakątka. Wpełzłam pod kołdrę i włączyła jeszcze laptopa weszłam standardowo na Face i Twittera. Na FB mnóstwo zaproszeń do grona znajomych i powiadomień w części moich znajomych. Odpisałam na niektóre zaległe wiadomości i przekierowałam się na TT tam też nie brakowało powiadomień, lecz byłam już wykończona i podjęłam decyzję iż pójdę już spać. Leżałam jeszcze trochę i usnęłam wreszcie.
"[...]Z tego stanu wyrwała mnie mama pukająca cicho do drzwi..." :
- Sarah... ja nie chciałam krzyczeć przepraszam lecz...- zawahała się - nie chcę Cię tam puścić samej no! Jeszcze kto tam cie porwie i zgwałci... nie ! - powiedziała moja rodzicielka.
- Ale mamo ja już mam 18 lat, proszę będę dzwonić codziennie- wydusiłam z siebie po dłuższej chwili ocierając słoną ciecz z moich polików - mamo proszę... mogę sama decydować o własnym życiu ale, nie chcę wyjeżdżać będąc pokłócona z Tobą - powiedziałam i przytuliłam sie do niej - mamo proszę, proszę - nie miałam już właśnie w tej chwili siły jej błagać moje oczy były już całe opuchnięte od płaczu w końcu mama przemówiła:
- Kochanie... wiedz, że cię bardzo kocham dlatego... zgadzam się ale musisz jeszcze porozmawiać z Twoim ojcem! - uśmiechnęła się do mnie.
- Naprawdę? A jeśli się nie zgodzi to wtedy co? - zapytałam ocierając łzy.
- No cóż wtedy będziemy myśleć jak to wykombinować... - wstała i skierowała sie do drzwi.
- Dziękuję - powiedziałam.
Zaczęłam myśleć co zrobić, żeby tata się zgodzić to było dla mnie naprawdę ważne! Mój tata nie był łatwym orzechem do zgryzienia, mogłam się do niego o wszystko skierować wyżalić ale tylko wtedy kiedy miał dobry humor inaczej... Klops nie dopuszczał do siebie nikogo i krzyczał, najczęściej kiedy tak miał to zajmował się naprawianiem czegoś, ostatnio naprawiał kosiarkę bo przez "przypadek" się zepsuła ( no cóż nie moja wina, że jak kosiłam trawnik to leżała w tym właśnie miejscu mała plastikowa piłeczka Cookie'go (mojego psa). I jak tam wleciała to coś się zapchało i nie działała.
Jeszcze tata nie wrócił z pracy a dzisiaj nie mam zamiaru sie go o to pytać no cóż zwykle po pracy jest zmęczony. Dlatego postanowiłam, że zrobię na nim dobre wrażenie posprzątam DOKŁADNIE w całym domu z naciskiem na mój pokój, taak tutaj to nawet można by było znaleźć moje ubrania z czasów mojego dzieciństwa tak może gdy miałam 6 lat? Ale to tylko mały szczegół. Dokładnie o godzinie 17:15 zaczęłam sprzątać. Cóż najpierw zaczęłam od kuchni nie obyło się bez zaglądnięcia do lodówki... ale już wracając do sprzątania:
najpierw kuchenka, nie było aż tak źle wystarczyło tylko przetrzeć płytę indukcyjną i kafelki nad nią, blaty też nie było najgorzej wytrzeć i postawić ozdoby. Nie wiem jak jest u innych ale u nas w domu zawsze ale to ZAWSZE myjemy podłogę na końcu całej roboty. Teraz łazienka na dole : umyć ubikację, kabinę, zlew i blat koło niego, wanna i lustra. To wszystko zajęło mi dobre 30min ale widać efekty. W salonie nie było dużo do sprzątania wystarczyło tylko odkurzyć i zetrzeć kurze, teraz schody to wymagało innej artylerii poszłam szybko do łazienki po małą zmiotkę i szufelkę, zmieść, wyrzucić, i wszystko na ten temat. Pokój rodziców zostawię sobie na sam koniec ponieważ mama śpi a nie chcę jej obudzić, w końcu to ma być niespodzianka! Teraz druga łazienka, powtórzyłam te same czynności lecz tutaj mamy znacznie więcej tych wszystkich kosmetyków, szczoteczek do zębów i innych dupereli. A tak w ogóle to wiecie jak jest ciężko umyć ślady po maskarze?! No ale w końcu jakoś umyłam, (brawo ja) tutaj wyczyszczenie wszystkiego zajęło mi dobre 45min. Pokój gościnny, tutaj wystarczyło tylko odkurzyć, bo nie mieliśmy w przeciągu 3 tyg gości. No i moja zmora- mój pokój - nie będę już wymieniać tych wszystkich czynności wykonanych przeze mnie ale mogę być z siebie dumna! Wszystkie za małe ubrania włożyłam o pudeł i podpisałam " Za małe, do piwnicy lub rób co chcesz" ile ja miałam tam talerzyków no cóż jeszcze raz kuchnię trzeba będzie myć (załamka). Po tym wszystkim mogę stwierdzić, że zajęło mi to aż 3 godziny! Mama już sie obudziła dobrą godzinę temu ale powiedziałam jej, że nie ma wychodzić z pokoju do puki jej nie powiem, że może już wyjść, o dziwo się mnie posłuchała (sukces nr 2 zaraz po tym, że zdołałam posprzątać u siebie w pokoju). Kiedy już włożyłam wszystkie naczynia do zmywarki, poszłam poszukać opaski na oczy (zaraz wyjaśnię po co mi ona potrzebna) kiedy szukałam jej zadzwonił telefon okazało się, że to dzwonił menażer chłopców z 1D a, że mówię biegle po angielsku, zdołałam odpowiadać na zadane mi pytania m.in.: " Czy przyjedzie panienka tutaj czy jak chłopcy już poinformowali, że można zmienić plany, jak pani wybiera, przypominam, że ma pani czas do 23 listopada inaczej zostanie pani zdyskwalifikowana! Jaką opcje pani wybiera?" nie wiedziałam jak mam odpowiedzieć, bo przecież nie pytałam się jeszcze taty... Odpowiedziałam więc tak: " Na dzień dzisiejszy nie wiem jeszcze, lecz jutro zadzwonię i powiem ostateczną decyzję." powiedział, że się zgadza. Kiedy już zakończyliśmy rozmowę zabrałam się do kontynuowania mojej niedokończonej czynności. Znalazłam, szybko poszłam do pokoju w którym leżała moja mama oglądająca jakiś film. Odezwałam się:
- Mamo czy mogła byś to zawiązać sobie na oczy? - zapytałam podchodząc do niej z opaską w ręku.
- No dobrze ale po co? - spytała zdziwiona.
- Niespodzianka - uśmiechnęłam się od ucha do ucha i podeszłam do mojej rodzicielki.
Kiedy zawiązywałam jej bandamkę na oczy mama siedziała. Z dobrze zasłoniętymi oczami zeszłam z moją mamusią do kuchni i kazałam jej tutaj siedzieć dopóki nie zawołam jej. Skinęła głową a ja popędziłam do jej pokoju nie trzeba było zbyt wiele robić ponieważ zawsze panował tu porządek, pościelić łóżko, zetrzeć kurze i już. Zeszłam i zdjęłam jej opaskę, otworzyła oczy i powiedziała :
- Sarah! Ale tutaj jest czysto ! - uśmiechnęła się. Lecz dopiero wtedy zauważyłam, że zapomniałam zmyć podłogi...
- O Boże! Zapomniałam zmyć podłogi! - powiedziałam.
- Nic sie nie stało przecież ja dzisiaj ją zmywałam - załamka, całkiem zapomniałam o tym! - a teraz idź się umyć i spać bo mamy z tatą dla Ciebie niespodziankę.
- Dobrze - wyrzuciłam z siebie tylko tyle bo już szłam w kierunku mojego pokoju.
Zabrałam z niego piżamę ( http://www.polyvore.com/cgi/set?id=68340925&.locale=pl ) i skierowałam się do łazienki w naszej nie zbyt dużej wannie nie siedziałam za długo ponieważ robiłam się coraz bardziej senna. Gdy pożądanie sie opłukałam z piany, stanęłam przed lustrem przestraszyłam się włosy mokre i przylepiające się co mojej twarzy, ubrałam się i czym prędzej pognałam do swojego magicznego zakątka. Wpełzłam pod kołdrę i włączyła jeszcze laptopa weszłam standardowo na Face i Twittera. Na FB mnóstwo zaproszeń do grona znajomych i powiadomień w części moich znajomych. Odpisałam na niektóre zaległe wiadomości i przekierowałam się na TT tam też nie brakowało powiadomień, lecz byłam już wykończona i podjęłam decyzję iż pójdę już spać. Leżałam jeszcze trochę i usnęłam wreszcie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)