5 lutego 2013

Dwunasty

    Obudziłam się tak może o 11 Nialla już nie było no tak mieli jakieś próby do nowego teledysku lub wywiad. Nie pamiętam teraz. Na półce nocnej leżał notes na której pisało: 
Słodkie? Dla mnie aż za, nigdy nie lubiłam takich romantyzmów ale w tym wypadku na mojej twarzy zagościł największy uśmiech jaki kiedykolwiek zdołałam zrobić. Powędrowałam do naszej, wspólnej garderoby skąd wzięłam potrzebne mi rzeczy tak jest już grudzień. Zima, kocham ją, narty, łyżwy i tyle wspomnień. To moja pierwsza zima w Londynie może nie ostatnia... W łazience wzięłam szybki prysznic starając się nie zmoczyć włosów, po wytarciu sie spojrzałam się w lustro. Wciąż było mi widać żebra lecz już nie tak mocno. Nogi zrobiły się bardziej pulchniejsze co mi się nie zbyt spodobało. Robiło mi się zimno więc podeszłam do kaloryfera i jakby na nim "usiadłam" lecz automatycznie odskoczyłam jeszcze zimniejszy niż jest tutaj! Szybko się ubrałam i biegiem wypadłam z łazienki wprost do pokoju, chwyciłam za telefon i wybrałam numer do Nialla. Jeden impuls, drugi, trzeci...
- Halo? - usłyszałam DAMSKI głos po drugiej stronie. 
- E, zastałam Nialla? - zapytałam. 
- Niestety nie poszedł do łazienki się wykąpać - odpowiedział mi milutki głos w słuchawce. 
- To proszę nie mówić, że dzwoniłam dobrze? - mówiłam przyciszonym głosem ze zeszklonymi oczami.
- E, no dobrze. - i się rozłączyła. 
*perspektywa Nialla*
 Słyszałem swój telefon gdy dzwonił więc powiedziałem Karen by odebrała. Nie usłyszałem kto dzwoni, ponieważ przeszkadzał mi szum wody lecącej z prysznica, niestety musiałem się wykąpać bo gdy po wywiadzie poszliśmy z chłopakami do Milky Sheik City Harry wylał swojego na mnie a że miał tego największego to byłem cały nim upaćkany cóż do domu daleko lecz do Karen blisko, i tak oto wylądowałem u niej. Po kąpieli nie miałem w co się ubrać więc dała mi ubrania swojego chłopaka a moje zostawiłem u niej. Porozmawialiśmy jeszcze chwilkę i przyszli chłopaki zaprosiłem ją do nas na pare dni mamy wolny pokój. Zgodziła się więc poszła się spakować i pojechaliśmy do domu.
* perspektywa Sa *
Jak on mnie mógł zdradzić... Może to tylko jakaś nie wiem jego przyjaciółka? Nie zamierzam na razie się nad tym głowić. Zeszłam na dół i zobaczyłam, że na lodówce wisi taka oto karteczka:
To jest niemożliwe by Niall już mnie nie kochał. 
Gdy wyglądałam za okno samochód chłopaków stał już pod domem uśmiechnęłam gdy wszyscy wpadli do przedpokoju wydzierając się, że już są, gdy wszedł Niall do kuchni zdziwiłam się bo trzymał jakąś dziewczynę za rękę? Tak za rękę trzymał ją zdrową ręką za jej rękę. 
- Sa przedstawiam Ci Karen - powiedział i staną się za mną łapiąc w pasie. - Karen to jest moja dziewczyna Sarah ale mówimy na nią Sa - uśmiechnął się.
- Cześć miło mi cię poznać - uśmiechnęłam się do niej szczerze. 
- Mi ciebie również, Niall ale wy tu macie zimno! - krzyknęła na niego a ten poleciał szybko do góry. 
- Haha, to z Tobą rozmawiałam! No wiesz jak dzwoniłam! - powiedziałam śmiejąc sie. 
- Taaak - odwzajemniła uśmiech - nie przeszkadza Ci, że tutaj jest tak zimno? - potarła rękoma o ramienia.
- Właśnie w tej sprawie dzwoniłam do naszego głodomora. - powiedziałam. Hm, mogę stwierdzić, że Karen jest całkiem fajna. A co najważniejsze nie zakochana w Niallu. Ma piękne niebieskie oczy i długie blond włosy. Ubrana była w czerwoną bluzę i jasne spodnie oczywiście jeszcze dodatki. 
- Ja ale jestem głodna, chcesz marchewkę? - zapytała się mnie wymachując pomarańczowym korzeniem w moją stronę. Gdy tylko się mnie zapytała do pomieszczenia wpadł Lou. 
- Zostaw ty czarownico moje marchewki - krzyknął. 
- Sa bież! - wykrzyczała śmiejąc się Karen. Jak powiedziała tak zrobiłam. 
- Mooje, marchewki... - rozpaczał - Nieeeee! - teraz to już histeryzował a my przybyłyśmy sobie "piątkę" marchwiami. 

-------------------------------------------------------------------------
Heja! Będę od teraz pisać w takiej wielkości czcionki spoko? :D 
Jutro zawody mmm <3 
Jak tam rozdział? Przepraszam, że nie dodawałam ale tak jakoś nie miałam weny... 4 komentarze i nn! :D / Olaa :* 

CZYTASZ-KOMENTUJESZ

2 lutego 2013

Imagin.



     Nowy rok szkolny, jak zwykle na 8:00 do kościoła a po kościele 30min marszu do tego niezbyt zachęcającego budynku. Na twojej wielkiej sali gimnastycznej pani Dyrektor udawała, że bardzo się cieszy z tych 10 miesięcy nauczania. Po jej ględzeniu poszłaś pod swoją nową klasę gdzie różne dziewczyny jak i chłopacy patrzyli na ciebie rozbawionym wzrokiem. Żałowałaś, że nie zostałaś w poprzedniej klasie "C" tylko dlatego, że klasa "A" była sportową. Po odebraniu nowego planu szłaś wolnym krokiem do domu.    

                                                              ***
Rano wstałaś z lekkim oporem bo miałaś na 8:00. Pierwsza godzina- matma. Cieszyłaś się na tę myśl jak cholera. Wzięłaś rzeczy  i skierowałaś się do łazienki. Wychodząc spakowałaś jeszcze w  twój ulubiony czarny plecak Nike książki, zeszyty i poszłaś do szkoły ze słuchawkami na uszach z których leciała muzyka.
Siedziałaś przed klasą i czekałaś na nauczycielkę od matmy. Tak znów ta cholerna matma, znów ułamki pierwiastki i mierzenie kątów. Dzwonek, jak zwykle nauczycielka była punktualnie i otwierała właśnie klasę. Przez całą lekcję byłaś przybita tym, że pokłóciłaś się z Twoją najlepszą przyjaciółką Natalią. Po matmie miałaś biologię z resztą klasy ( a to dlatego, że było was w klasie 25 i na prawie każdą lekcję byliście osobno). Gdy siedziałaś pod salą 22 podszedł do Ciebie nieznajomy Ci chłopak który jest w tutejszej szkole dopiero 1 raz.
- Cześć, Niall Horan jestem - przedstawił się.
- A ja ( t.i. ) - odpowiedziałaś mu markotnie.
- Coś nie tak? - zapytał siadając koło Ciebie.
- Wszystko jest dobrze - wymusiłaś uśmiech.
- To dobrze a czego słuchasz? Mogę jedną słuchawkę? - przytaknęłaś głową i podałaś mu ją. - Ty zawsze takiej muzyki słuchasz? - zapytał zdziwiony.
- Nie zawsze, tylko gdy jest mi źle. - odpowiedziałaś i wstałaś bo nauczycielka już wchodziła po schodach.
Na resztę lekcji nie miałaś ochoty więc się zwolniłaś mówiąc nauczycielom, że źle się czujesz.
Po drodze do domu zobaczyłaś 5 śmiejących się chłopaków, z nich znałaś już 1- Nialla. Zdziwił Cię fakt, że ich też nie ma w szkole.
- Cześć (t.i) - powiedział uśmiechnięty Niall i cię przytulił.
- Hej - odpowiedziałaś lecz nie odwzajemniłaś uścisku.
- Przedstawię Ci resztę tych głąbów - powiedział i spojrzał się na ciebie. - Zayn to ten mulat, Harry to ten z burzą loków na głowie, Liam to ten prawie łysy i Louis na którego mówimy Lou. - powiedział i wszyscy powiedzieli do Ciebie przeciągnięte  " Czeeeeeeeeeść". Z grzeczności odpowiedziałaś i skierowałaś się do domu. Miałaś dziwne uczucie, że ktoś cię obserwuje lecz gdy się odwracałaś nikogo ani niczego nie było widać. Kiedy otwierałaś dom poczułaś ciepły powiew na karku i przeleciał Cię zimny dreszcz. Odwróciłaś się i ujrzałaś blondyna.
- Widzę, że coś jest nie tak mogę wejść? - zapytał się ciebie na co tylko kiwnęłaś głową. Zrobiliście razem herbatę i poszliście do salonu. - To powiesz mi co jest grane? - zapytał się Ciebie i opowiedziałaś mu, że się pokłóciłaś  z najlepszą przyjaciółką o mało znaczący szczegół. - Poczekaj, przecież Lou z nią chodzi - powiedział zaskoczony patrząc się na ciebie z jeszcze bardziej wyszczerzonymi oczami.
- Jak to z nią chodzi? - zapytałaś zdziwiona.
- No po prostu. - odpowiedział i uśmiechną się, po tym powiedział ci jeszcze o swoim planie w którymi miałyście się pogodzić. Nie sprzeciwiałaś się, nie mogłaś już nic stracić. Gdy Niall dopił swoją herbatę powiedział Ci o której masz przyjść do ich domu i podał Ci adres. Miałaś tam przyjść o 18:30 a teraz jest 12:11 więc nie miałaś nic innego do roboty niż iść do siebie lekko ogarnąć w pokoju i przygotować się na wielkie przeprosiny. Siedziałaś przed szafą z wysuszonymi już włosami i w samej bieliźnie  
myśląc co ubrać. Horan powiedział Ci, że masz się   elegancko ubrać więc postawiłaś na najbardziej elegancki strój jaki miałaś tak nie lubiłaś zbytnio sukienek więc i też butów na obcasie choćby 1 cm. Po ubraniu się szłaś w kierunku ustalonego miejsca. Gdy weszłaś do ich domu Niall wręczył Ci piękną kolorową różę, wiedziałaś, że takie właśnie lubi Natalia. Byłaś mu bardzo wdzięczna. W salonie tyłem do Ciebie siedziała Natalia. Twoja była najlepsza przyjaciółka. Gdy wszyscy się na ciebie spojrzeli ona też odwróciła głowę. Z oka poleciała ci pojedyncza łza.
- Przepraszam. - jakoś wydusiłaś z wielką gulą w gardle. Ta tylko podeszła do ciebie i przytuliła.
- To co chcecie skok czy może coś mocniejszego? - zapytał uradowany Zayn.
- A mówiąc " coś mocniejszego" - wy gestykulowałaś cudzysłów w powietrzu. - co masz na myśli?
- Herbatę z dwóch saszetek - zaśmiał się.
- To my poprosimy - powiedziałyście równocześnie i zaczęłyście się śmiać.    
Pozostały czas u chłopaków spędziłaś bardzo miło gdy dochodziło do godziny 23 Niall odwiózł cię do Twojego domu. Gdy wychodziłaś z samochodu pociągną Cię za nadgarstek tak, że usiadłaś się z powrotem
i dzieliło was kilka milimetrów od waszych twarzy. Powiedział do Ciebie tylko kilka słów:
- Wiem, że znam Cię tylko kilka godzin (t.i). - najpierw to.
- Lecz  - powiedziałaś jakbyś chciała zbudować z nim jedno piękne zdanie. Po czym powiedział do Ciebie dwa magiczne słowa:
- Kocham Cię - i się pocałowaliście.

                                                      ***

Parę ładnych lat później wzięliście potrójny ślub. Ty i Niall, Twoja 2 najlepsza przyjaciółka Zosia z Zaynem i Natalia z Louisem. Pięknie to brzmi a tutaj nawet znalazłam  zdjęcie waszego tortu gdy byłam u was:
Tak niestety Niall dorwał się do niego pierwszy i zapomniał,  gościach.


~ Natalia i Louis Tomlinson. 
~ Zofia i Zayn Malik.
~ (t.i) i Niall Horan. 
   Dnia 28 czerwca powiedzieli sobie przyrzekając przed Bogiem wierność i miłość aż do końca swoich dni, sakramentalne "tak". 








--------------------------------------------------------------------------------------
I jak? :) Też napisałam. :D Przepraszam Cię Natalia :( / Olaa :*
Rozdziały mogą pojawić sie dopiero w poniedziałek lub w niedzielę popołudniu :( Przepraszam x2 / Olaa :*