9 lutego 2013

Szesnaście

" I usłyszałam brzdęk tłuczonego szkła odwróciłam się a w oknie stały..." 
- Kim jesteście?! - krzyknęłam. W oknie stały dwie postacie ludzi, wielkich ludzi. Byli bardzo umięśnieni i mieli ubrane kominiarki na głowach więc ich nie rozpoznałam. - Niall! - załkałam lecz za późno ponieważ jeden z nich podszedł do mnie i zatkał czymś buzię. Dusiłam sie ból był niemiłosierny. Czułam jakby rozrywali mi płuca aż wreszcie straciłam przytomność. Pamiętam tylko, że Niall wbiegł do pokoju lecz ten drugi coś mu zrobił. Była wielka szarpanina, reszty nie pamiętam. Obudziłam się w jakiejś jak podejrzewam piwnicy. Było strasznie ciemno a całe pomieszczenie było przemoknięte wilgocią. Nogi i ręce miałam związane a na ustach jakąś śmierdzącą ścierkę. Próbowałam coś zobaczyć w tej ciemności lecz zupełna pustka bałam się ruszyć czy nawet coś, kto wie co lub kto tam czyha?  Z rozmyśleń wyrwał mnie nagły pisk otwieranych drzwi, całe pomieszczenie zostało oblane światłem a ja na chwilę nic nie widziałam. Słyszałam tylko jak ktoś mówił " Teraz to już za późno! Zrobiliśmy to! Czasu nie cofniemy! ". Gdy oczy już się przyzwyczaiły zauważyłam, że na przeciwko mnie pod ścianą również siedzi jakaś dziewczyna, nie znałam jej dopiero jak uważniej się przypatrzyłam skojarzyłam ją skądś. To była Samanta. Gestykulowała mi coś lecz nie mogłam odczytać o co jej chodzi. Zaczęłam się rozglądać i dopiero wtedy zobaczyłam, że koło mnie leży telefon. Wyciszyłam go żeby się nie zorientowali. Wysłałam szybkiego sms'a do Nialla: " Niall błagam ratuj! Jestem w jakiejś piwnicy jest tu bardzo ciemno. Jest tu też Samanta. Ratuj! " .  Śpiesznym ruchem wsunęłam go sobie do spodni, ponieważ ktoś schodził po schodach. 
- Posadźcie tą tutaj - wskazał jakiś wysoki facet na Sam i na miejsce koło mnie. - I zwiążcie je razem. - następnie wyszedł. Znów weszli jacyś dwaj faceci, lecz z postury już ich znałam. To byli Ci sami co mnie porwali. Poczułam wibracje w kieszeni. Zaczęłam szurać nogami po betonowej podłodze by nie usłyszeli gdy już przestało wibrować, uspokoiłam się. Jak powiedział tamten gościu tak Ci zrobili byłyśmy przywiązane do siebie nogami. Węzły były solidne lecz związane grubym sznurem. A to chyba oczywiste, że jeśli ktoś ma chude nogi to raz swa się wyswobodzi prawda? Gdy tamci wyszli i usłyszałam szczęknięcie klucza pośpiesznie wyciągnęłam telefon i odczytałam:  " Tak bardzo Cię przepraszam, to moja wina. Jeśli czegoś się dowiesz to informuj nas o tym. I boże co tam robi Sam?! Nic wam nie jest?! Kocham Cię bardzo. Policja już was szuka. :( " Poleciała mi jedna łza, zapewne następna do kolekcji. Szukałam wzrokiem na Sam która złapała się mnie kurczowo. Bała się ciemności, ja też. Siedziałyśmy tak aż usnęłam, nie wiem czy Sam też. 

*perspektywa Nialla*

- Kurwa! Czy na prawdę nikt tego nie mógł przemyśleć?! - wrzeszczałem na Paula od dobrych kilkunastu minut. - Jak w ogóle mogłeś nam to zrobić jak!? 
- Nie wiedziałem, że tak to się potoczy chciałem dla was dobrze! - wrzasnął. 
- Ale żeby zadawać się z dilerami tylko po to żeby pożyczyć od nich kase!? - wrzasnął Zayn. 
- Ile pożyczyłeś!? - krzyknął Liam. Tak Liam, przejął się tą sprawą oczywiście media od razu przyjechały tak samo jak on. 
- Dwieście tysięcy milionów. - odpowiedział cicho Paul. 
- Ja pierdole! - wrzasnąłem. - Jak mogłeś nam to zrobić?! JAK?! Do cholery jasnej! Po co Ci były potrzebne?!
- Na waszą trasę koncertową. - odpowiedział.
- Przecież my dostajemy ją od wytwórni! To oni są sponsorami! To od nich dostajemy na trasy dwieście tysięcy milionów! - wrzasnął Lou.
- Ale ja je wydałem.... Potrzebowałem troche kasy. - odpowiedział i podszedł do okna. 
- Na co Ci?! - wrzasnął Zayn - przecież to była nasza kasa! To my ją dostaliśmy nie ty! Ufaliśmy Tobie! - wywrzeszczał. 
- Co oni chcą teraz od nas? I ile mamy czasu i - głos mi się załamał - co zrobią dziewczynom? 
- Chcą zwrotu, trzysta tysięcy milionów do jutra 12:00. Jeśli nie doniesiemy im kasy to, zabiją je. - odpowiedział patrząc na nas po kolei. Widać było w jego oczach łzy. 
- Trzysta tysięcy milionów? - z wrażenia usiadłem. - Boże Sa, Samanta - załamałem się. Właśnie w tym momencie do domu weszła policja i rodzice Sam. 
- Boże drogi, Niall - podbiegła do mnie jej matka i zaczęła płakać razem ze mną. 
- Tak bardzo przepraszam miałem je pilnować. Nie udało mi się. - rozpłakałem się a stojąca w wejściu Karen również do nas podeszła i przytuliła. 
- Wszystko będzie dobrze- powiedziała - Będzie dobrze. 
-----------------------------------------------------------------
Spodziewaliście się tego prawda? o; 
Nudny? Tak wiem, nie wyszedł mi. 
DZIĘKUJĘ ZA 4 KOMENTARZE POD 15! :D NAWET NIE MOŻECIE SOBIE WYOBRAZIĆ JAK BARDZO MI SIĘ MORDKA CIESZY! :D 
CZYTASZ=KOMENTUJESZ. ;) / Olaa :* 

8 lutego 2013

Piętnaście

*Dokończenie*
- Twoja mama... nie żyje. - usłyszałam załamujący się głos w słuchawce. 
- Że co?! - wydarłam się zsuwając na drzwiach prosto na podłogę i płacząc.

- Była zakażona i możliwe, że Twoja siostra i tata też są więc lekarze powiedzieli, że lepiej jak zostaniesz tam gdzie teraz jesteś czyli w Londynie. Przykro mi. - usłyszałam, że chce coś jeszcze powiedzieć lecz ja powiedziałam cichutkie " Przepraszam " i się rozłączyłam. Jak to?! Jak to do cholery jest możliwe?! Karen wychodząc z kuchni a raczej wybiegając, szybkim krokiem podeszła do mnie i przytuliła. Pomogła wstać i skierowałyśmy się na górę. Na moje nie szczęście Niall właśnie schodził na duł i się minęliśmy. 
- Sa.. - zaczął niepewnie - co się stało? - przytulił mnie.
- Moja mama - powiedziałam przez łzy. - Nie żyje i możliwe, że siostra i tata też umrą. - dokończyłam. 
- O Boże. - zeszkliły mu się oczy. Wziął mnie na ręce podziękował Karen i zaniósł do pokoju tam delikatnie ułożył na łóżku i położył się koło mnie kładąc rękę na mojej talii. Zasnęłam.

SEN: 
Byłam w jakimś domu bardzo mi znanym. Chodziłam i rozmyślałam skąd ja go znam. Weszłam na górę. Zaraz, czekaj wiem skąd go znam! To przecież tutaj się wychowywałam, lecz nigdy nie było tutaj tak ponuro, zimno i ciemno. Zwykle ten dom emanował dobrą energią i ciepłem. Teraz nie. Weszłam do pokoju moich rodziców a tam ktoś leżał. Podeszłam od tyłu i wydawało mi się, że to moja matka. Moja nieżyjąca matka. Dotknęłam jej, była zimna jak lód. Wybiegłam płacząc z domu lecąc wprost w objęcia Maćka. Mojego byłego chłopaka teraz najlepszego przyjaciela. 
- Sa - przytulił mnie. A ja tylko spojrzałam mu w oczy i bezwładnie go pocałowałam. Jego usta smakowały tak jak zawsze. Najsłodsze rzeczy jakie mogły by być z nutą cytryny. Całowaliśmy się namiętnie lecz coś nagle nam przerwało. Nagłe buchnięcie ciepła od strony domu. Odwróciłam się a tam, zamiast pięknego chociaż ponurego domu zostałam wielką konstrukcję palącego się budynku. Krzyknęłam i chciałam pobiec po moją, chociaż nieżyjącą rodzicielkę. Nie udało mi się to Maciek trzymał mnie mocno. Wziął mnie na ręce i zaczął biec, wyrywałam mu się ale mi się nie udawało. Biegliśmy tak może jeszcze z 15 min aż wreszcie stanęliśmy. Patrzeliśmy na to wszystko z wysokiej góry. Wszędzie pełno strażaków. Wozów z wodą i jedno wielkie skupisko ognia jakby ten ogień jeszcze bardziej przybierał na sile. Wtuliłaś się w chłopaka plamiąc mu bluzkę. A ten powiedział trzy słowa: " Tęskniłem, Kocham Cię " .
Obudziłam się z krzykiem budząc przy tym Nialla. Była godzina 04:12. Znów ta przeklęta 04:12. 
- Csii - starał się mnie uspokoić przytulając do siebie - jestem przy Tobie. 
- Niall ja nie mogę. - odpowiedziałam cichym łamiącym się głosem. 
- Wszystko będzie dobrze. 
- Idę sie umyć - powiedziałam i skierowałam się chwiejnym krokiem do łazienki. Zapomniałam o ubraniach więc się cofnęłam  do garderoby i zauważyłam, że drzwi od pokoju są otwarte a chłopaka w łóżku nie ma. Na pewno poszedł coś zjeść. Wybrałam odpowiednie rzeczy i skierowałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i osuszyłam sie za pomocą ręcznika, po tych czynnościach zaczęłam się ubierać. Po ubraniu i umalowaniu zrobiłam jakoś włosy i spojrzałam w lustro.  "Jestem bardzo podobna do mamy"- pomyślałam i znów moje już podpuchnięte oczy od płaczu zalała ciepła słona ciecz. Wytarłam szybko spływającą zabarwianą na czaro kropelkę i wyszłam z pomieszczenia. Wzięłam telefon do ręki i w tym samym czasie poczułam jak wibruje. Na wyświetlaczu " New message from Niall " a w wiadomości : " Zejdź na duł musisz zobaczyć coś koniecznie szybko u góry raczek bezpieczna nie jesteś! " . I usłyszałam brzdęk tłuczonego szkła odwróciłam się a tam w oknie stały.....
-------------------------------------------------------------------
Co stało? Dowiecie się za pare dni. :'D 
Wasza mądra Ola dostała 6- ze spr z przyrody! :D 
CZYTASZ-KOMENTUJESZ.